Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
26 postów 1 komentarz

Mazowiecka Wspólnota Samorządowa

MWS - Blog Mazowieckiej Wspólnoty Samorzadowej i Warszawskiej Wspólnoty Samorzadowej. Więcej na www.mws.org.pl i www.wws.org.pl

Kłamstwa nie przesłonią faktów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wywiad z Piotrem Guziałem – liderem Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, jednym z inicjatorów referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy i burmistrzem Dzielnicy Ursynów.

Prezydent Warszawy informuje, że zmienia i rozwija miasto, wydaje miliardy, więc po co organizujecie referendum?

 

Miasto zawsze się jakoś rozwija, obojętne kto nie byłby i jak nieudolnym prezydentem. Dzieje się tak z uwagi na zaradność mieszkańców i podmiotów gospodarczych, które nie czekają na mannę z nieba tylko inwestują, mimo częstej obstrukcji urzędników. Natomiast pytanie, czy prezydent pomaga szybkiemu rozwojowi i wzrostowi dobrobytu mieszkańców swoimi decyzjami, czy nie? Pytanie nie czy się rozwija, a jak się rozwija i w jakim tempie? Czy tym zapowiadanym w kampanii wyborczej? Z tego co obecna prezydent obiecała, że zrealizuje przez 2 kadencje, po 7 latach zostało wykonane bardzo niewiele, jakieś 20 procent.

 
Premier namawia jednak, by nie brać udziału w referendum.
 
Polityk, który boi się konfrontacji z obywatelami, który nie potrafi bronić swoich dokonań przy urnie, powinien natychmiast ustąpić z zajmowanej funkcji. Dość żałośnie brzmią głosy obrońców Hanny Gronkiewicz-Waltz, dyskredytujące inicjatywę referendalną. Działamy przecież w formie przewidzianej Konstytucją i ustawą o referendum lokalnym, którą uchwalił parlament, m.in. ówczesny poseł Bronisław Komorowski. Szczególnie oburzające jest zatem stanowisko prezydenta i premiera, którzy publicznie namawiają do bojkotu referendum. Czyżby uważali, że prawa obywatelskie są fikcją i mogą służyć tylko ich doraźnym, partyjnym celom? Jakoś nie słychać było słów oburzenia ze strony tych najwyższych dostojników, gdy odwoływano prezydenta Łodzi na 10 miesięcy przed wyborami. Za to posłowie PO bardzo aktywnie namawiali do wzięcia udziału w referendum zarówno w Łodzi, jak i w innych miastach rządzonych przez ich przeciwników politycznych. Czyżby referenda były słuszne tylko wówczas, gdy nie dotyczą członków PO?
 
Wnioskodawcami referendum jest 17 osób. Za co konkretnie chcecie odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz?
 
Odwołania prezydent chcą nie tyle inicjatorzy referendum, a przede wszystkim mieszkańcy, których aż blisko ćwierć miliona podpisało się pod wnioskiem referendalnym. Warszawiacy mają dość podwyżek i wiecznych obietnic. Najprościej sięgać do kieszeni ludzi, zamiast ciąć rozdętą do granic możliwości i przez to zupełnie niewydolną administrację. Widzą też miasto rządzone w sposób bardzo chaotyczny. Odczuwamy to każdego dnia grzęznąc w korkach. Niemal żadna inwestycja nie jest oddawana w terminie. Każdy dzień ekipy obecnej prezydent przy władzy to realne straty dla Warszawy – średnio 2 mln zł dziennie, bo tyle wyjdzie gdy podzielimy na ile zadłużyła miasto Gronkiewicz-Waltz przez liczbę dni jej kadencji.
 
Czy rzeczywiście jest tak źle? Prezydent przedstawiła przecież mapę 1000 inwestycji.
 
Papier przyjmie wszystko. Jest to mapa rzekomych dokonań Hanny Gronkiewicz-Waltz. Około 200 z inwestycji to te, które rozpoczął jeszcze ś.p. Lech Kaczyński, a obecna władza jedynie je dokończyła. Te najbardziej spektakularne jak Centrum Nauki Kopernik, czy Most Północny to przecież wynik pracy jej poprzednika. Bo w inwestycjach najtrudniejsze jest ich przygotowanie, a nie sama realizacja, która trwa znacznie krócej, niż żmudne zdobywanie kolejnych zgód, pozwoleń i pozyskiwanie terenów pod inwestycję.
 
Ale przecież przez 7 lat rządów jednak coś wybudowała?
 
Owszem, jednak ułamek tego co zapowiadała. Kolejnych 300 to inwestycje w podtrzymanie substancji, czyli np. wymiana ogrzewania, czy hydrantów. Zresztą często na wniosek sanepidu, czy straży pożarnej. Nie są to więc inwestycje miastotwórcze, a jedynie utrzymaniowe. Dalsze 300 inwestycji to te realizowane przez dzielnice. Są one wynikiem zaradności burmistrzów, a nie prezydent. Kilkoma dzielnicami zarządzają burmistrzowie, którzy nie są z PO, więc trudno, by chwaliła się ich dorobkiem. Może niecałe 200 inwestycji z tej mapy można przypisać obecnej prezydent. I jak to się ma do jej wielkich planów z kampanii wyborczej? Jak nazwać polityka, którego rządy tak bardzo różnią się od jego zapowiedzi, na które głosowali wyborcy? Kłamstwa nie przesłonią faktów.
 
A może to wina złych urzędników?
 
Urzędnicy nie są niczemu winni. Zdecydowana większość z nich nie jest z partyjnego zaciągu PO. Działają tak skutecznie jak skutecznie się od nich wymaga realizacji wizji narzuconej przez włodarza. Jednak trudno wymagać realizacji czegoś, czego nie ma. Obecna ekipa doszła do perfekcji w udawaniu, że coś istotnego robi. Najpierw szumnie ogłasza, że powstanie Karta Warszawiaka, potem okazuje się, że mieszkańcy zaoszczędzą na tym po 2 złote miesięcznie. Urzędnicy, których w czasie rządów pani prezydent przybyło ponad 2 tys., są tak bardzo zajęci walką koterii wewnątrz ratusza, że nie starcza im zapału na rozwiązywanie problemów zwykłych ludzi. Pani prezydent jest tak daleko od problemów miasta, że nie wiedziała nawet, ile kosztuje popularny bilet 20-minutowy. Miała za to czas, by w godzinach pracy robić pokazówkę huśtając się na miejskiej siłowni.
 
Może pani prezydent nie zna ceny biletu dlatego, że tak często się zmienia?
 
To raczej pycha władzy nie pozwala zniżyć się do poziomu zwykłych ludzi. A swoją drogą rosnące ceny biletów to jeden z powodów złożenia wniosku referendalnego. Prezydent Warszawy podwyższyła ceny biletów, pomimo że autobusy grzęzną w korkach, kursy są ograniczane, a linie likwidowane. Jednocześnie zauważalnie spadła cena litra paliwa. Gdzie tu logika? Warszawiacy płacą więcej za towar gorszej jakości. Prezydent Francji, gdy obejmował urząd, natychmiast ograniczył pensje najwyższych urzędników. Nie chodziło o duże oszczędności, ale o symbol, że władza oszczędzanie zaczyna od siebie. Dlatego trudno się dziwić, że tak wiele osób chce 13 października zagłosować za odwołaniem pani prezydent.
 
Ale śmieci potaniały.
 
Proszę pamiętać, że segregowane odpady miały kosztować 19,50 zł od osoby w gospodarstwie wielorodzinnym. Była to wówczas bodaj najwyższa stawka w Polsce. Mimo, że udowodniliśmy, że to cena z sufitu, prezydent nie miała ochoty podjąć rozmów na ten temat. Argumentowała, że stawkę wyliczyła firma doradcza zatrudniona za blisko milion złotych. Gdy rozpoczęliśmy zbiórkę podpisów za referendum, okazało się, że można obniżyć opłatę o połowę. Za co zatem firma doradcza wzięła pieniądze? Żadne miasto w Polsce nie zleciło tak horrendalnie drogiego doradztwa. Nie wspominając o tym, że przetarg na wywóz śmieci został zaskarżony i okazało się, że trzeba było go powtarzać, bo preferował miejską spółkę.
 
Działania prezydent Gronkiewcz-Waltz wynikają zapewne z jakiejś długofalowej strategii?
 
By skutecznie zarządzać miastem trzeba mieć jakąś wizję i strategię na lata. Ostatni dokument o nazwie „Strategia rozwoju Warszawy na lata 2005-2020”został przyjęty za czasów poprzedniego prezydenta. Ona sam nie potrafiła stworzyć własnej strategii dla miasta, choć poprzednika tak krytykowała. Prezydenta Starzyńskiego cenimy właśnie za przygotowanie przez niego wielkich, wieloletnich planów rozwoju Warszawy, które nawet dziś są aktualne. Zamiast wizji, co jakiś czas doradcy pani prezydent wymyślają kolejny happening, który ma zamydlić rzeczywisty obraz niedowładu tej prezydentury. Np. sadzają swoją szefową na siłowni ubraną w garsonkę, by pokazać jak aktywnym jest prezydentem. Wychodzi kabaret.
 
Ale są też sukcesy, np. zdobywane są pieniądze z Unii Europejskiej.
 
Jestem przekonany, że te pieniądze zdobyłby każdy, na jej miejscu. Polska dostała pewną pulę środków z UE i tę pulę trzeba było podzielić pomiędzy duże miasta. Warszawa jest największa, więc i otrzymała najwięcej. Inną sprawą jest, czy te pieniądze były wydane efektywnie. Co z tego, że mamy nowy tabor komunikacji miejskiej, gdy nie rozwiązano problemu korków tracąc choćby ponad 80 mln zł dotacji unijnej na system zarządzania ruchem, bo zabrakło 15 mln zł na tzw. wkład własny miasta. A jednocześnie wydano 11,2 mln zł na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej, 14 mln zł na projekt Mostu Krasińskiego, czy 15,6 mln zł na przygotowanie odbudowy Pałacu Saskiego, które to pieniądze zostały zmarnowane, bowiem zaniechano tych inwestycji, a chcąc je zrealizować trzeba będzie wszystko zaczynać de facto od początku. Tak nie powinien funkcjonować organizm miejski. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz zdaje się działać w myśl zasady: zróbmy cokolwiek, zamarkujmy działania, żeby ludzie mieli wrażenie, że coś robimy. Ja się z takim sposobem zarządzania miastem fundamentalnie nie zgadzam. Jeśli coś robimy, musi mieć to cel, sens i efekt. Tym bardziej gdy wydajemy pieniądze nie własne, a mieszkańców.
 
A co sądzi Pan o polityce promocyjnej miasta, która kosztowała ratusz przez te 7 lat ponad 150 milionów złotych?
 
Promocja Warszawy jest skandaliczna! Najlepiej oceniła to sama prezydent, która szukając ratunku dla swojego wizerunku rozwiązała w ostatnich dniach Biuro Promocji, ogłaszając tym samym całkowite fiasko swojej polityki w tej dziedzinie. Urzędnicy uparli się, że wypromują Warszawę jako miasto Chopina, co jest przekazem adresowanym do dość wąskiej grupy turystów. Za to miasto nie było zainteresowane dalszym wspieraniem Warsaw Challenge – jednego z największych w Europie festiwali tańca break dance i muzyki hip-hop. Przecież oczywistym jest, że jeśli promujemy się jako miasto muzyki, czy kultury, należy promować różnorodność w tej dziedzinie. W reklamówkach telewizyjnych za setki tysięcy złotych stolica Polski była przedstawiana jako pole kapusty, albo miejsce, gdzie kobieta jest ganiana przez mężczyznę, który odbierany był jak zboczeniec. To wszystko było przez prezydent akceptowane, mimo miażdżącej krytyki ze strony środowiska reklamy. Być może dlatego, że ekipa pani prezydent nie ma żadnej wizji, więc nic nie może być z nią sprzeczne.
 
Jaką mamy pewność, że po odejściu Hanny Gronkiewicz-Waltz przyjdzie ktoś lepszy?
 
Nikt nie „przyjdzie”, tylko zostanie wybrany. To warszawiacy uznają, kogo chcą widzieć na fotelu włodarza miasta. Na pewno w tak wspaniałym mieście jak Warszawa będzie wielu kandydatów z każdej strony sceny politycznej i samorządowej, więc będzie z kogo wybierać. Wierzę, że tym razem warszawiacy zagłosują nie za szyldem partyjnym, tylko za osobą z wizją, charyzmą i determinacją do działania. Warszawie bardzo potrzeba gospodarza, który jest samorządowcem z krwi i kości, i który zna problemy zwykłych ludzi, a także ma siłę i pomysły by je rozwiązywać.
 
 

KOMENTARZE

  • ?
    Po co pani lub pan reklamuje Guziała?

    To ma być ten wybawca dla Warszawy i warszawiaków? To ma być ten prawdziwy warszawiak utożsamiający się z tym miastem?

    Za którym stoją elity pezetpeerowskie związane ze środowiskiem Palikota, Urbana, organizacje homoseksualne, anarchistyczne i lewackie, antyklerykalne oraz antypolskie?

    To ma być dla Warszawy to wybawienie?

    To ma być jeszcze gorzej niż za rządów Hanki z Warszawy?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930